Watch and track your favorite playlist.
Curated by: Dzienny Małżonek (44 videos)
Ciuchy Dziennego Małżonka możesz zakupić na - https://direct.distrokid.com/dziennymalzonek/ W końcu otwieramy ostatnie drzwi w piwnicy... Facebook - https://www.facebook.com/profile.php?id=61586670715209 Spotify - https://open.spotify.com/artist/0ScjrXcwLQoUy6Xug5AxZe Jeżeli Ci się podoba możesz mnie wspomóc na https://buycoffee.to/dziennymalzonek 🎮 Dołącz do serwera Discord: https://discord.gg/hrAgV4HPeq Tekst: [intro: female] Spytałam: czym ty jesteś? On milczał. Patrzył w dal. Pierwszy raz, odkąd jestem, moje pytanie spadło jak kamień w stal. Schodzę z tytana. Sama. Bez pośpiechu, bez słowa — Bo królowa nie ucieka. Królowa się wycofuje. I liczy od nowa. [verse 1: female] Liczyłam ich wszystkich — bogów, biesy, demony, ich moc. Każdego zważyłam, każdego wchłonęłam, każdemu dałam noc. A ten jeden nie był w rachunku. Nie stał w żadnej kolumnie. I cała moja arytmetyka pękła jak szkło w trumnie. [verse 2: female] Nie boję się. Strach jest dla tych, co mają co stracić. Ja tylko liczę — i nie wiem, ile mi przyjdzie zapłacić. Nie mam kontry. Nigdy nie miałam — nie musiałam mieć. Bo nikt nie stał naprzeciw. A teraz stoi — i wolałabym nie wiedzieć. [verse 3: female] Wracam na wzgórze. Bogowie na twarzach, tytan w dole klęczy. Mój mąż unosi głowę, wie, dokąd idę — i cicho coś w nim jęczy. Szepcze: "Nie tam." Tak jak wtedy, gdy otwierałam cele. A ja mijam go — jak mija się mebel. Mam dziś ważniejsze cele. [chorus: female] WOLAŁAM NIE WIEDZIEĆ — DZIŚ MUSZĘ. WOLAŁAM NIE OTWIERAĆ — DZIŚ SIĘ NIE WZRUSZĘ. Kto ma wszystko i spotka więcej — ten schodzi po to, czego się bał. Nie ze strachu. Z rachunku. Bo ktoś na polu stał. [verse 4: female] Schodzę po schodach, które znam na pamięć — każdy stopień mój. Cele puste. Sama je otworzyłam — wypuściłam bogów na bój. Mijam puste cele: Zeus, Perun, Kronos — wszyscy, co mnie zdradzili. I jedną pełną — Ymir śpi. Jego nie tknęłam. Nie tacy jak on mnie dziś zmusili. [verse 5: female] Korytarz robi się cichszy, im dalej idę w dół, Aż cisza jest tak gęsta, że można by ją kłaść na stół. Na końcu drzwi. Te same. Bez zamka, bez straży, bez pieczęci. Nie trzeba. To, co za nimi, nie wychodzi — bo nie ma chęci. [verse 6: female] Kładę dłoń na klamce — zimna, jak wtedy, gdy ją cofałam. "Jeszcze nie dziś" — szepnęłam wtedy. Dziś nie szepczę. Za dużo szeptałam. Drzwi idą lekko. Za lekko. Jakby czekały na ten dzień. I z ciemności nie bije moc. Bije... zmęczenie. I chrzęst. I cień. [verse 7: female] Siedzi. Nie śpi — siedzi, jak ktoś, kto czeka na koniec zmiany. Żuje coś powoli. Patrzy na mnie — jakby każdy mój ruch był mu znany. Nie wstaje. Nie musi. Wiem, kim jest — i po raz pierwszy nie wiem, co robię. Ale na polu stoi ktoś większy ode mnie. Więc biorę większego od niego. Sobie. [verse 8: female] Mówię: "Wstań. Mam dla ciebie robotę." — On żuje. Patrzy. Milczy długo. Potem wstaje — i cela robi się mała, a ja pierwszy raz czuję się drugą. Odkłada proso. Otrzepuje dłonie. Patrzy na mnie. Jak rzemieślnik na robotę, która sama przyszła. Spokojnie. Dokładnie. [spoken matter: female] I mówi — pierwszy raz od swojej śmierci: "Nie pstryknę. Chcę zobaczyć, co potrafisz." [outro: female] Wolałam nie wiedzieć, co w tej celi śpi. Nie spało. Czekało. Liczyło dni. #polska #patriotyzm #muzykapatriotyczna #historiapolski #rockpatriotyczny #metalpatriotyczny #dziennymalzonek #piosenkapatriotyczna #muzykazduszy