Watch and track your favorite playlist.
Curated by: Dzienny Małżonek (44 videos)
Ciuchy Dziennego Małżonka możesz zakupić na - https://direct.distrokid.com/dziennymalzonek/ Lilith pokazała swoje prawdziwe oblicze i niekoniecznie się ono wam spodoba... Facebook - https://www.facebook.com/profile.php?id=61586670715209 Spotify - https://open.spotify.com/artist/0ScjrXcwLQoUy6Xug5AxZe Jeżeli Ci się podoba możesz mnie wspomóc na https://buycoffee.to/dziennymalzonek 🎮 Dołącz do serwera Discord: https://discord.gg/hrAgV4HPeq Tekst: [intro: male] piekło odrasta powoli — skleiłem je z żaru i bólu, król bez dworu i żony, władca popiołu i mułu. i wtedy ich zobaczyłem: schodzą ze wzgórza oboje. ona — i ten obudzony. i wyję, bo to już nie moje. [verse 1: male] idą przez pole spokojnie, jak państwo młodzi po weselu, a ja patrzę z ruin piekła — jeden z bardzo wielu. tak na mnie nie spojrzała nigdy — wiem, bo liczyłem dni. jemu wystarczyło jedno starcie — i szacunek w jej oczach lśni. [verse 2: male] pamiętam naszą przysięgę: dwa trony, jedna korona, piekło u naszych stóp i wieczność nieskończona. kochałem ją całym mrokiem, każdym cieniem, każdym dniem — ona pozwalała się kochać. dziś już o tym wiem. [chorus: male] nigdy nic nie było moje — ani tron, ani ona, byłem tylko stróżem domu, w którym mieszkała korona! ale jedno miałem własne — to, co czułem przez wieki. i za to jedno własne — dziś zamkną mi powieki. [verse 3: male] podchodzę i staję na drodze, jak wtedy, u drzwi piwnicy. "królowo, on tobą gra! widzę to w jego źrenicy!" ona nawet nie zwalnia — mija mnie, jak co dzień. tylko on się zatrzymuje, uprzejmy jak przechodzień. [verse 4: male] mówi do mnie łagodnie, jak lekarz nad pacjentem: "rozumiem pana, naprawdę. miłość bywa fundamentem. ale pęknięty fundament to ryzyko dla budowy — a ja nie lubię ryzyka, zwłaszcza gdy plan jest gotowy." [verse 5: male] powinienem się cofnąć — znam przecież wagę tej dłoni, ale kto kochał eony, ten głowy przed nikim nie skłoni. krzyczę jej prosto w plecy: "wybierz! on albo mąż!" ona odwraca głowę — powoli, gładko, jak wąż. [verse 6: male] i uśmiecha się — uśmiechem, którego nie znałem wcale: chorym, szyderczym, zimnym jak ostrze w krysztale. potem patrzy na majstra i kiwa głową bez słowa — tak się wskazuje ścianę, co do rozbiórki gotowa. [verse 7: male] on wzdycha, jak majster proszony o jedną poprawkę więcej, i mówi: "nic osobistego. to potrwa mgnienie, lub prędzej." unosi powoli dłoń. kciuk szuka środkowego palca. a ja nie patrzę na dłoń. patrzę na nią. do krańca. [verse 8: male] nie żałuję, że kochałem — to jedno było prawdziwe, przez eony byłem stróżem, lecz uczucie miałem żywe. chcę powiedzieć jej imię — to jedno, ostatnie słowo: "lilith, ja cię ko—" (pstryk palca) [spoken matter: male] wracajmy do pracy. wybacz bałagan, królowo. [outro: male] na polu zostały dwie postacie i cisza po trzecim. królowa się uśmiechała — długo, szeroko, jak dzieci. a tam, gdzie stał król piekła, nie został nawet cień. drugi pstryk w historii świata. tak skończył się ten dzień. #polska #patriotyzm #muzykapatriotyczna #historiapolski #rockpatriotyczny #metalpatriotyczny #dziennymalzonek #piosenkapatriotyczna #muzykazduszy #lilith #demiurg #lucyfer